niedziela, 16 grudnia 2012

Jak zrobić samemu ocet jabłkowy ?

źródło: Wikimedia
Uwaga,
Niektóre autorytety lekarskie uważają, że w niektórych przypadkach ocet jabłkowy może być szkodliwy dla zdrowia!

Jednak,
ocet jabłkowy zawiera dużo potasu, fosforu, magnezu, wapnia, żelaza i innych pierwiastków.
Lecznicze właściwości octu jabłkowego znano już w czasach starożytnych.
W medycynie ludowej znajdował zastosowanie w leczeniu wielu chorób: reumatyzmu, zaburzeń trawiennych, przeziębień i bólów gardła, bólów i zawrotów głowy, otyłości czy w końcu chorób skóry.
Naukowcy udowodnili w najnowszych badaniach, że ocet jabłkowy działa korzystnie na dolegliwości alergiczne, podnosi stężenie „dobrego” cholesterolu HDL i obniża poziom trójglicerydów i (uwaga) leczy trądzik!
Dietetycy uważają, że ocet jabłkowy znakomicie pomaga przy redukcji tkanki tłuszczowej. Codzienne jego spożywanie przyczynia się do spadku masy ciała, redukcji tkanki tłuszczowej (głównie z okolicy brzucha) i uniemożliwia efekt yo-yo.

Jak zrobić ocet jabłkowy samemu?
Jest to bardzo łatwe.
5-6 ładnych jabłek, trzeba dobrze umyć i pokroić wraz ze skórkami i gniazdami nasiennymi, na małe kawałki.
Następnie jabłka umieszczamy w dużym słoju i zalewamy przegotowaną wodą z dodatkiem 4 łyżek cukru na litr wody. Słoik zatykamy obwiązując płótnem.
Naczynie zostawiamy w ciepłym miejscu, tak by jabłka sfermentowały (na około miesiąc). Od czasu do czasu płyn mieszamy drewnianą łyżką.
Gdy powstały w ten sposób ocet przestanie się burzyć, przelewamy go do butelek ( przecedzając). Butelki muszą być szczelnie zamknięte i przechowywane w chłodnym miejscu.

Jak stosować ocet jabłkowy?
Najlepiej na wieczór rozpuszczamy w 100 ml ciepłej wody 2 łyżeczki octu jabłkowego i łyżeczkę miodu (dodatkowy plus), mieszamy i odstawiamy na noc.
Rano dolewamy ciepłej wody (ale nie gorącej) do objętości szklanki. Pijemy przed posiłkiem (ok. 15-20 minut).

wtorek, 27 listopada 2012

Domowe wyroby a konserwanty

Autorem artykułu jest Jan Kot

Domowe wyroby kojarzą się nam wszystkim z tym, że są świeże, wykonane bez chemii, wypełniaczy, środków wzmacniających smak i innych dodatków. Dodatkowo swojskie wyroby mają taką zaletę, że wiemy, jakie składniki zostały użyte do ich produkcji. Czy na pewno domowe wyroby nie zawierają chemii?
Na widelec postanowiłem wziąć wędzonki wytwarzane domowymi sposobami.
IMG_6623-2024155_481x230
Smak i aromat wędzonych przez wujka, ojca, dziadka boczków, szynek, schabu i baleronów, potrafi wywołać szok u osób znających przemysłowy smak wędlin. Tak, to prawda. Nawet nieudane wędzonki potrafią zrobić furorę.
Wystarczy zapach wędliny wędzonej tradycyjnie. Nawet przesolona smakuje jak rarytas. Tylko czy to wszystko jest zdrowe?
To dobre pytanie, na które postaram się odpowiedzieć.
Wszystkie wędzone boczki, schaby i szynki muszą być uodpornione na działanie grzybów, pleśni wywoływanych przez bakterie. Dodatkowo środowisko mięsa jest idealnym miejscem do rozwoju bakterii, Clostridium botulinum (wywołującej botulizm - zatrucie jadem kiełbasianym) i gronkowca złocistego (Staphylococcus aureus) oraz wielu innych mogących wyrządzić szkody w naszym organizmie lub doprowadzić do jego śmierci. Żeby nie dopuścić do psucia wyrobu oraz by nas uchronić przed bakteriami, mięso musi być peklowane.
Peklowanie to proces, którym mięso nasycane jest solą, co ma za zadanie przedłużyć jego trwałość. Sama sól to jednak za mało. Do ochrony przed bakteriami stosowana jest tradycyjnie saletra potasowa i sól w proporcji 2-3% na kg soli lub peklosól. Saletra jest szkodliwym związkiem, nie tylko dla bakterii ale również i zdrowia ludzkiego. Pomyłka w proporcji, może odbić się na naszym zdrowiu.
Peklosól jest gotową mieszaniną soli warzonej i nitrytu. Nitryt też jest trucizną, lecz w gotowej peklosoli występuje w proporcji 0,5% na kilogram soli. Pomijając bełkot techniczno - chemiczny, nitryt to "wyciąg" z saletry, pozbawiony szkodliwych substancji. Dlatego peklosól jest bardziej bezpieczna od mieszaniny soli z saletrą. Peklosól powstaje w zakładach, gdzie jest (miejmy nadzieję) dokładnie odmierzana. Jej przedawkowanie wiąże się z tym, że wyrób będzie niejadalny.
Jak widać na powyższym, nazwijmy to, przykładzie, nie da się wykonać domowych wyrobów, bez udziału konserwantów. Lecz najważniejsze jest to, że stosuje się jeden konserwant, niezbędny do zbezpieczenia. Inne konserwanty przy domowych wyrobach nie wchodzą w grę.
---

Peklosól, przyprawy do wędlin - mamy wszystko do domowych wyrobów.

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

piątek, 23 listopada 2012

Domowe nalewki


domowe nalewkiJeśli zapytamy dziś o to, jakie alkohole są polską specjalnością, to najczęściej usłyszymy, że chodzi o piwo czy wódkę. Szkoda, że nieco już zapomnieliśmy o tak uwielbianych przez naszych sarmackich przodków miodach pitnych oraz cudownych, pachnących i rozgrzewających nalewkach domowej roboty.
Nalewki to po prostu alkoholowe wyciągi (najczęściej o 40-45% zawartości alkoholu), produkowane na bazie korzeni, ziół, owoców czy kwiatów. Już od samych nazw może się nieco zakręcić w głowie: jagodzianka, wiśniówka, jeżynówka, kardamonka, imbirówka, benedyktynka, lipóweczka, malinówka, orzechówka…
Sporządzenie pierwszej nalewki przypisuje się samemuHipokratesowi, który napojem z wina i miodu z dodatkiem przypraw leczył swych pacjentów.
A trzeba wiedzieć, że nalewki (dziś zwykle kojarzone z trunkami trzymanymi przez babcie pod kluczem), pomagały nie tylko na poprawę nastroju. Nasze babki i prababki miały w swym kuchennym asortymencie także nalewki dobre na takie przypadłości jak ból głowy, brzucha, przeziębienie, bezsenność, a nawet przejedzenie.
Przygotowanie dobrej nalewki to prawdziwa sztuka, wymagająca precyzji oraz przestrzegania kilku żelaznych reguł.
Należy np. pamiętać, że ziół i owoców nie można zalewać czystym spirytusem (zwarzy owoce) oraz za słabą wódką (bo nie wydostanie pełnego smaku). Nie powinno się także trzymać w nalewce owoców zbyt długo, ponieważ wydzielające się z nich kwasy zabiją aromat trunku. Najlepiej przechowywać nalewki w ciemnym miejscu (by nie straciły koloru) i cierpliwie czekać aż dojrzeją (a im starsza nalewka, tym lepiej smakuje).
Staropolska tradycja nakazuje do mięs podawać nalewki półsłodkie oraz półwytrawne.
Dlatego warto, by wszelkiego rodzaju naleweczki oraz bardzo blisko spokrewnione z nimi likieryo słodkim i kuszącym smaku wróciły na nasze stoły. Nie zapominajmy, że powinno się je serwować w małych, smukłych kieliszkach na nóżce.
A nawet jeśli nie wierzymy w cudowne właściwości nalewek, to powinien nas przekonać przede wszystkim ich unikalny smak. Jeżeli w naszej rodzinie nie zachowały się pieczołowicie przekazywane z pokolenia na pokolenie przepisy na aromatyczne naleweczki, to zawsze możemy poszukać inspiracji np. w sieci.

Źródło: Domowe nalewki - kalina

środa, 14 listopada 2012

Kasza gryczana

Autorem artykułu jest Arek Czapla

Kasza gryczana (źródło:Wikimedia)
Kaszę gryczana wytwarza się z gryki. Kasza gryczana zawiera bardzo dużo białka , tłuszczu oraz składników mineralnych .... Białka kaszy gryczanej są cenniejsze od białek zbóż wartościowo i strawnością są zbliżone do białek roślin strączkowych.
Kasza gryczana zawiera witamin B1 PP oraz wapń, żelazo, fosfor, potas i miedź

Kasza gryczana jest produktem cenionym od wieków w kuchni polskiej. Ugotowana na sypko stanowi niezastąpiony dodatek do wszelkiego rodzaju zrazów, pieczeni i sosów.

Używa się jej także do faszerowania drobiu i wyrobu kaszanki. Posiada niepowtarzalny i wyrazisty smak

Właściwości lecznicze :

Medycyna ludowa wykorzystuje kasze gryczana jako pokarm rozgrzewający i ograniczający zbyt obfite miesiączki.

Odwar z kaszy podawano przy biegunkach.

A o to propozycja potrawy z kaszą gryczaną :

Kotlety mielone z soi z kaszą gryczaną:

Składniki :


Paczka kostki sojowej
2 łyżki oliwy z oliwek
1 cebula
1 czerstwa bułka
majeranek, oregano, bazylia
sól , pieprz
tarta bułka

Sposób przygotowania :

Kostkę sojowa namoczyć w gorącej wodzie, po 15 minutach odsączyć, zemleć. Bułkę namoczyć i odcisnąć Cebule obrać i bardzo drobno posiekać Połączyć, soję, cebulę i bułkę.  Dobrze wyrobić, połączone składniki, doprawić solą, pieprzem i dodać majeranek. Gdy masa będzie zbyt rzadka dodać 1-2 łyżki bułki tartej. Uformować kotleciki, obtoczyć w tartej bułce i smażyć z każdej strony na rozgrzanej oliwię na brązowo-złoty kolor.

Kotlety podawać z ugotowana na sypko kaszą gryczana , sosem pieczarkowym i ogórkiem kiszonym.

Smacznego ! :)


---
Prawo pracy - Prawo pracy, artykuły. porady, ciekawostki..
Książki audio do słuchania dla każdego. Bajki, biznes, lektury, języki obce w formacie mp3 ....
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

sobota, 13 października 2012

środa, 26 września 2012

Domowy sos do spaghetti

Wczoraj postanowiłam, że nie kupię gotowego sosu do spaghetti tylko korzystając z urodzaju jesieni zrobię go sama.

Składniki:
1/2 kg pomidorów, duża cebula, 1/4 szklanki oliwy z oliwek, 2 ząbki czosnku, sól, pieprz, cukier, duża szczypta suszonej bazylii (kto ma może dodać zieloną).
Pomidory sparzamy gorącą wodą, obieramy ze skórki i kroimy na kawałki, drobno w kosteczkę siekamy cebulę.
Dodajemy oliwę, rozgnieciony czosnek, bazylię i gotujemy na wolnym ogniu. W trakcie dodajemy do smaku soli, pieprzu i cukru.
Pod koniec dodajemy wcześniej podsmażone (około 5-7 minut) mięso mielone. Podgrzewam jeszcze chwilę i gotowe !
Smacznego 

poniedziałek, 17 września 2012

Placki ziemniaczane - prosty przepis na tanie danie

Duch chyba w narodzie ginie, bo coraz rzadziej mam okazję usłyszeć, że ktoś właśnie dziś w domu przygotował dla rodziny danie - placki ziemniaczane.
Nie wiem, czy wstydzi się, że tak proste (i tanie) pożywienie przygotował dla swojej rodziny, czy (jak sądzę) umiejętność smażenia placków zanika.

Ja placki ziemniaczane uwielbiam.
Lubię je same, prosto z patelni bez żadnych dodatków (choć niektórzy jadają je ze śmietaną, cukrem itp.)
Proponuję poniżej prosty sposób na smaczne placki:

Przepis:
Około 1,5 kg ziemniaków, 2 cebule (ja bardzo lubię cebulę do placków, ale jak ktoś lubi mniej może dodać tylko jedną, a kto lubi placki na słodko może z niej całkiem zrezygnować), ok. 3-4 łyżek mąki, 2 jajka, sól do smaku i olej rzepakowy.
Ziemniaki (najlepiej duże), obrać, opłukać i zetrzeć na tarce (preferuję taką o nie za dużych oczkach). Następnie dodać utartą cebulę, mąkę, jajka oraz sól i dokładnie wymieszać.
Kłaść łyżką cienkie placki na rozgrzany tłuszcz i smażyć z dwóch stron na rumiano. Ja lubię smażyć na dwie patelnie, wtedy placki można smażyć bardzo szybko.
Podawać od razu po usmażeniu, wtedy są najsmaczniejsze.

środa, 12 września 2012

Kawa kawie nie jest równa. Od czego zależy ostateczny efekt?

Kawa kawie nie jest równa. Od czego zależy ostateczny efekt?

Dzięki kilku istotnym, aczkolwiek niekoniecznie czaso- i pracochłonnym czynnościom, możemy rozkoszować się smaczną, aromatyczną kawą, a nie jedynie poddawać się codziennej rutynie.

Jeszcze 10-15 lat temu kawa - to była po prostu - kawa. Nie zastanawiano się nad jej jakością i świeżością. Ważnym było jedynie to, że trzeba było ją mieć i pić 2-3 razy dziennie. Dziś, coraz częściej mówi się o  tzw. „dobrej kawie”.  Poznajemy, czym należy kierować się przy jej zakupie, jak odpowiednio ją przechowywać i przygotowywać.


Arabika kontra Robusta
Co to za różnica, która z nich jest w składzie kawy? Różnica jest, a oto na czym polega. Otóż Arabika i Robusta to dwa podstawowe, najpopularniejsze gatunki kawy. Nie będziemy tutaj wchodzili w szczegóły, gdzie są one uprawiane i jakich warunków klimatycznych potrzebują. Dla nas, jako konsumentów, ważnym jest, że Arabika jest delikatna, łagodna w smaku z charakterystyczną tylko dla niej kwaskowatością (nie mylić z kwaśnością).  Robusta natomiast, to odmiana o ostrym, gorzkawym i wyraźnym charakterze. Co z aromatem? Tutaj Arabika zdecydowanie jest górą, bowiem zawiera w sobie o 60% więcej olejków zapachowych niż Robusta. Ziarna Arabiki mają w sobie prawie 3-krotnie mniej kofeiny niż ziarna Robusty, a więc jest ona mniej pobudzająca, ale jednocześnie ma mniej szkodliwych dla organizmu związków chemicznych.
Cena? Tutaj potwierdza się reguła, że za wyższą jakość, płacimy wyższą cenę. Robusta jest mniej szlachetnym gatunkiem, który jest łatwiejszy w uprawie i bardziej odporny na warunki klimatyczne, stąd też jest tańszy od Arabiki średnio o 30%. Z tego właśnie powodu Robusta jest podstawowym surowcem kaw typu instant,  które niską ceną przyciągają masowego konsumenta. Większość kaw na rynku to mieszanki Arabiki i Robusty. Co w dużej mierze wynika z aspektów finansowych. Możemy jednak spotkać 100% Arabiki, które są na pewno droższe, ale i lepsze jakościowo.
W tym miejscu należy nadmienić i zaapelować do wszystkich pijących kawę, aby nie tylko patrzyli na twarz znanego aktora, który promuje markę kawy, cenę, ale przede wszystkim na jej skład. Szukajmy go na opakowaniu i rzetelnie śledźmy. Często producenci kawy, tłumacząc się tajemnicą mieszanki, skrzętnie pomijają informację, dotyczącą tego, jakie gatunki kawy są wykorzystane do jej produkcji. Nie może być tak, że producenci kawy nie podają nam jej składu i nie mówią, co tak naprawdę jest w opakowaniu. Naszym prawem jest wiedzieć, co kupujemy i co pijemy.

Świeżo palona kawa z małej palarni, a nie 2 letnia kawa z marketu
Kawa zielona, czyli taka, która nie została jeszcze wypalona starzeje się bardzo powoli. Niektóre gatunki leżakują w tej postaci nawet 10 lat i dopiero wtedy osiągają swoje prawdziwe walory. Kiedy jednak kawa zostanie już wyprażona, proces starzenia zdecydowanie przyspiesza. Eksperci oceniają, że kawa  swoją 100% wartość zachowuje jedynie przez miesiąc od momentu jej wypalenia! Po tym czasie oczywiście nadal możemy ją spożywać, nie zatrujemy się nią, ale stopniowo zatraca swoją jakość.
Bez względu na rodzaj opakowania kawa starzeje się. Leżąc na sklepowej półce, pomimo próżniowego opakowania czy specjalnego wentyla, kawa i tak z dnia na dzień przestaje być świeżą kawą. Odpowiedzią na ten problem, są powstające małe palarnie kawy. Dostarczają one świeżo paloną kawę w kilka dni po jej wyprażeniu, stąd kawa ta ma zdecydowanie wyższą jakość niż ta, która miesiącami leży w hipermarkecie.

Czy mielić, jeśli tak, to kiedy i jak?
Zdecydowanie odradza się kupowanie mielonych kaw, gdyż bardzo szybko tracą swoją jakość. Jeżeli jednak są osoby, które mimo tego nie wyobrażają sobie codziennego mielenia kawy, to rozwiązaniem jest kupowanie małych 100 gramowych opakowań kawy mielonej, tak, żeby możliwie szybko została ona wykorzystana i wtedy kupiona nowa (z założenia świeższa). Świeżość kawy mielonej to jedno, drugie to brak pewności, co tak naprawdę znajduje się w paczuszce, w której (często teoretycznie) w 100% powinna znajdować się kawa.
Dla uzyskania najlepszej kawy, ziarna powinniśmy mielić tuż przed zaparzeniem. Na rynku mamy dostępnych wiele rodzajów młynków do kawy. Mimo wszechobecnej elektroniki, nadal niezwykle cenione są ręczne młynki żarnowe, a to dlatego, że podczas mielenia ziarenka nie nagrzewają się i nie ucieka z nich aromat. Jednocześnie młynki te pozwalają na przedłużenie chwili, w której możemy celebrować przygotowanie małej czarnej. Ten, dla jednych „duży plus” ręcznych młynków, dla innych, szczególnie tych, którzy spożywają po 3-4 kawy dzienne i zależy im na czasie, będzie „dużym minusem”, dlatego zawsze pozostaje alternatywa szybkiego zmielenia kawy w młynku elektrycznym.

Woda też wiele może
Smak kawy, w dużej mierze, zależy od wody, z której zostanie ona przygotowana. Ważnym jest, aby woda była świeża. Bez względu na to, czy przygotowujemy kawę w ekspresie czy po prostu zalewamy ją gorącą wodą z czajnika, należy pamiętać, aby przynajmniej raz dziennie wodę wymienić. Cenną radą przy nalewaniu wody do zbiornika, jest odczekanie kilku sekund przed uzupełnieniem go, aby strumień wody przeczyścił się.
Chcąc uzyskać wodę, która w pełni odda walory smakowe kawy, warto zainwestować w filtr uzdatniający. Z pewnością przyniesie on korzyść nie tylko dla domowych kawoszy, ale także dla pijących herbatę.  Na takim zakupie skorzysta też ekspres czy czajnik.
Istotna jest również temperatura wody, którą zalewamy naszą kawę. Popularnym błędem jest używanie wrzątku, który powoduje wydostawanie się z kawy szkodliwych dla organizmu substancji chemicznych. Woda, której używamy nie powinna wrzeć, zalecana temperatura to ok. 90°C.

Sposób parzenia - ta sama kawa może różnie smakować
Sam sposób parzenia kawy ma duże znaczenie dla jej ostatecznego smaku. W zależności od tego, jak zaparzymy naszą kawę może ona posiadać większą lub mniejszą moc, jak również wyższą lub niższą zawartość kofeiny. Dla przykładu porównując ten sam gatunek kawy i tę samą ilość zużytego ziarna, najwięcej kofeiny uzyskamy w kawie przygotowanej po turecku, kolejno w kawie przygotowanej w ekspresie ciśnieniowym i na końcu, z najmniejszą zawartością kofeiny, będzie kawa przygotowana za pomocą filtra.
Jednocześnie w zależności  od tego, jak grubo zmielimy ziarna, możemy uzyskać nieco inny charakter tej samej kawy. Wyznacznikiem tego, czy nasza kawa została odpowiednio zmielona będzie sam smak i wygląd kawy. Ogólną zasadą jest, iż kawa zbyt drobno zmielona po zaparzeniu będzie wodnista i da gorzki posmak, natomiast kawa zbyt grubo zmielona da napar o słabym - płytkim smaku i aromacie. Istnieje jednak kilka wskazówek jak prawidłowo zmielić ziarna w zależności od tego, z jakiego urządzenia korzystamy, przygotowując swoją ulubioną kawę. Jeżeli przyrządzamy kawę po turecku ziarna powinny być naprawdę drobno zmielone. Podobnie jest w przypadku ekspresu ciśnieniowego, gdzie kawa również powinna być drobno zmielona. Natomiast kiedy w naszej kuchni stoi ekspres przelewowy kawa, której używamy powinna być zmielona dość grubo. Jeżeli zaś preferujemy prawdopodobnie najszybszy i najwygodniejszy, choć nie najsmaczniejszy, sposób parzenia kawy, czyli zalewanie jej gorącą wodą z czajnika, to kawa powinna być zmielona średnio grubo.

Może warto zajrzeć do szafki z kawą?
Na to, jak smakuje kawa - jak długo utrzymuje swoją świeżość ogromny wpływ ma sposób jej przechowywania. Nie jest to sprawą prostą, gdyż kawa ma wielu naturalnych wrogów.  Przede wszystkim należy pamiętać, że kawa nie powinna mieć kontaktu z powietrzem, a to dlatego, że poprzez wietrzenie umyka z niej aromat. Kawa nie lubi także wilgoci i innych - obcych zapachów. Bardzo szybko pochłania je i przestaje pachnieć kawą, a zaczyna pachnieć np. odświeżaczem do powietrza, co sami przyznacie nie jest zbyt atrakcyjne. Negatywny wpływ na kawę mają również światło słoneczne oraz nadmierne ciepło.

Świeże x 3
Już na koniec ostatnia wskazówka, która sprawi, że poranna kawa zacznie smakować jeszcze lepiej. Mówiliśmy już o świeżym paleniu ziaren, o świeżym mieleniu i teraz czas na świeże przygotowanie kawy. Nie odgrzewajmy wcześniej przygotowanego naparu i nie uzupełniajmy go ponownie gorącą wodą. Taka kawa z pewnością nie sprawi nam nawet odrobiny przyjemności w piciu.
Zatem zadbajmy o to, aby picie kawy było dla nas przyjemnością, a nie jedynie „codzienną rutyną”.
Palarnia kawy MoonLightCoffee
-- O autorze
MoonLightCoffee

czwartek, 19 lipca 2012

Moda na kurczaka

Moda na kurczaka

Autorem artykułu jest Rafał Sierpiński

Cała Polska uwielbia potrawy z kurczaka. Można powiedzieć o swoistej euforii, która zapanowała na krajowym rynku kulinarnym. Efekt ten wzmocniła w ostatnim czasie moda na odchudzanie zgodnie z dietą Dukana, której głównym składnikiem okazał się właśnie kurczak.
Bądź oryginalny
hzwgAAAAASUVORK5CYII=Każdy z nas wie jak smaczny jest kurczak. Można go przyrządzić na wiele sposobów. Najpopularniejszą częścią z jakich przyrządzą się potrawy jest pierś. Same przepisy na piersi z kurczaka są różnorodne i można je modyfikować zgodnie z własnym uznaniem. 
Obecnie bardzo popularnym daniem dzieci, ale także i dorosłych są nuggetsy. Jest to niezwykle aromatyczne i soczyste danie. O jego wyjątkowości i popularności świadczy chrupiąca skórka. Można je przygotowywać na różne sposoby, choć nic nie cieszy naszego podniebienia tak jak klasyczna wersja. Wszystko jednak zależy od indywidualnych upodobań smakowych.
Jak zatem przyrządzić klasyczne nuggetsy? 
Możemy samodzielnie zrobić posypkę na pierś z kurczaka lub skorzystać z gotowych torebek, które dostępne są wielu sklepach. Samą pierś kroimy na małe części i posypujemy. W następnej kolejności kładziemy je na rozgrzaną patelnię. Pieczemy na złocisty kolor i gotowe. Na samym końcu wystarczy odsączyć je tylko z oleju. Takie proste danie, a jakie smaczne. Można oczywiście je bardziej urozmaicić i podawać np. z sosem pikantnym lub czosnkowym. Rozłożone na talerzu nuggetsy warto udekorować pomidorami, papryką i liśćmi bazylii.
W wielu kuchniach stosuje się różne wariacje kulinarne, wskutek których serwuje się nuggetsy także na słodko, co może wydawać się na początku złym połączaniem. Jak jednak zapewnia wiele osób, jest to kombinacja bardzo smaczna i warto wypróbowania. Przyrządzać je można w połączeniu z truskawkami, czekoladą lub bitą śmietaną. Czas pokaże czy taka forma podawania się przyjmie. Niewykluczone, że znajdzie podobną rzeszę fanów jak oryginalne nuggetsy.
Dużą popularnością cieszą się także inne przepisy na piersi z kurczaka. Warto tu wymienić takie dania jak szaszłyki, eskalopki oraz sałatki z kurczakiem. Prawdziwą ekstrawagancją wykazują się kucharze, serwujący piersi kurczaka w czekoladzie, ananasach czy wiórkach kokosowych. Wiele osób zdaje sobie sprawę, że warto urozmaicać swoje potrawy i podawać je w niecodzienny sposób. Można dzięki temu sprawić radość bliskim oraz samemu sobie.
Życzę smacznego
Moda na kurczaka z pewnością nie przeminie. W sieci znaleźć można masę różnych przepisów, spośród których każdy wybierze coś interesującego dla siebie. Warto wykorzystać te niestandardowe, ponieważ dzięki temu możemy sprawić przyjemność nie tylko swojemu podniebieniu, ale także bliskim.
--- Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

środa, 4 lipca 2012

Magia przypraw świata

Magia przypraw świata

Autorem artykułu jest karol

Gotowanie, pieczenie i smażenie to prawdziwa sztuka. Mogłoby się wydawać, że nie ma w tym nic trudnego i tak pozornie jest. Jednak sekret smaku przygotowywanej potrawy tkwi w umiejętności właściwego jej przyprawienia, a to nie zawsze jest proste.
Na rynku kulinarnym mamy całą gamę znakomitych aromatycznych przypraw, które zamienią każde danie w istne dzieło sztuki. Oto sekrety tych które są u nas najpopularniejsze.
przyprawy
Sól – to jedna z bardziej klasycznych przypraw, które wykorzystuje się chyba w każdej kuchni i praktycznie do każdej potrawy. Jej ważnym atutem jest to, że wzbogaca ona i wydobywa znakomity smak dania. Niestety wiele osób ma tendencję do zbyt obfitego stosowania tej przyprawy, co nie jest zdrowe. Należy zatem stosować ją z umiarem.
Pieprz – to obok soli równie popularna przyprawa. Świeżo zmielony pieprz nie tylko dodaje potrawie ostrości, ale także wzbogaca danie swym wyjątkowym smakiem i  aromatem.
 Oregano – ta przyprawa występuje także pod inną nazwą - Lebiodka Pospolita. Roślina rośnie w Afryce Północnej, Europie i Azji i nadaje potrawom znakomity ziołowy aromat i jeszcze lepszy smal. Często wykorzystywana jest w kuchni włoskiej.

Papryczka Chili – Jest to przyprawa w postaci małej papryczki krojonej na drobne kawałeczki lub w formie sproszkowanej. Ma ona tyle samo zwolenników co przeciwników. Wynika to z faktu, że chili jest przyprawą bardzo ostrą, a nie każdy przepada za mocno pikantnymi daniami. Jest ona jednak znakomita dla tych, którzy dbają o ładną sylwetkę, ponieważ papryczka przyspiesza przemianę materii, a tym samym pomaga schudnąć. Poza tym potrawy z nią przygotowane nabierają bardzo wyrazistego smaku.
---
autorzy zdjęć:
http://www.flickr.com/people/blumenbiene/
http://www.flickr.com/people/decadence/
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

piątek, 15 czerwca 2012

Przepisy na wino z żyta i owoców oraz wino bez drożdży z „Plon” (1938 r.)

Przepisy na wino z żyta i owoców oraz wino bez drożdży z „Plon” (1938 r.)

Autorem artykułu jest Krzysztof Dmowski

Przed wielu laty, remontując bardzo stary dom, natknąłem się na paczkę starych, choć zniszczonych czasopism.
Dla właścicieli szczątki gazet nie stanowiły żadnej wartości i pozwolili mi je zachować, a wśród nich znalazłem „Plon” z 1938 roku, zawierający dobre przepisy na zrobienie wina i te właśnie przepisy przedstawiam poniżej.

"Wino można wyrabiać z jabłek, gruszek jarzębiny, tarniny, głogu, winogron, z rabarbaru, czyli rzewienia – z rozmaitych owoców jagodowych jak agrest, porzeczki, maliny, borówki, z czereśni, wisien, ostrężyn, owoców morwy, ze śliwek a także z niektórych warzyw, na przykład z pomidorów, buraków, dyni. Doskonałe jest również wino z żyta, podobnie jak z pszenicy, kukurydzy i miodu.
Wino z żyta jest bardzo dobre, przypomina wino gronowe, a przy tym jest stosunkowo tanie, tak z powodu taniości samego surowca, jak i z tego powodu, że sposób przyrządzenia jest prosty i nie wymaga zakupu przyrządów droższych (młynka, prasy itp.). Koniecznie potrzebny jest tylko odpowiedniej pojemności gąsior szklany z rurką fermentacyjną oraz rurką gumową do ściągania wina.
Woda, której używamy do wyrobu wina, powinna być miękka (zmiękczona przez gotowanie). Najlepiej używać cukru mającego formę drobnego kryształu, zwanego grysikowym. Bardzo ważnym dodatkiem, który decyduje o udaniu się wina, są drożdże. 
Wino domowe można wyrabiać na drożdżach zwykłych, ale bez porównania pewniejsze i lepsze wyniki dają specjalne drożdże ,,Vinum" wyrobu inż. Spissa w Krakowie (ul. Sławkowska 11), które są do nabycia w rozmaitych odmianach, zależnie od smaku, jaki chcemy nadać winu. Nabyć je można bezpośrednio u inż. Spissa w Krakowie lub w drogeriach (składach aptecznych). Wino z żyta wyrabia się najpowszechniej na drożdżach tokajskich, które nadają produktowi smak wina węgierskiego "Tokaj".
Na 4 dni przed przystąpieniem do wyrobu wina przygotowujemy drożdże. Zawartość paczki drożdży "Vinum" gatunku "Tokaj" wsypujemy do flaszeczki ¼ litrowej, czysto wymytej. Następnie trzeba je zalać szklanką przegotowanej i wystudzonej wody (nigdy nie zalewać drożdży wodą gorącą), zatkać szyjkę butelki watą i postawić w miejscu ciepłym, ale nie na słońcu. Po 24 godzinach dodać 1 łyżeczkę cukru grysikowego. Na czwarty dzień można wlewać drożdże do gąsiora z żytem.
Dwa litry żyta czystego, wolnego od nasion chwastów i pośladu, zalewamy 1 ½ litrem wody przegotowanej i wystudzonej, poczem starannie wymywamy żyto i odcedzamy je na czystym sicie. Mycie i odcedzenie należy powtórzyć kilkakrotnie, ale szybko, żeby nie wypłukać ze skórki żyta zawartych w niej pożytecznych składników. Wymyte żyto wsypujemy do gąsiora pojemności 10 litrów, czysto wymytego.
Następnie należy rozpuścić 40 gramów kwasu cytrynowego w 1 litrze przegotowanej i ostudzonej wody. Zalać żyto tym roztworem i pozostawić tak na 4 godziny, ażeby uległy zniszczeniu bakterie szkodliwe dla fermentacji wina. Po tym czasie dodajemy 4 litry wody, w której przegotowano i wyszumowano 1 kg cukru grysikowego; poczem 4 gramy pożywki dla drożdży „Secalum" wyrobu inż. Spissa, a następnie wlewamy rozmnożone poprzednio we flaszeczce drożdże. Dojrzałość drożdży we flaszeczce do użytku poznaje się po tym, że część masy we flaszeczce podnosi się do góry, osad wiruje, a równocześnie tworzą się banieczki gazu, powstające szczególnie silnie przy wstrząśnięciu buteleczki.
Po dodaniu drożdży trzeba przygotować syrop z 1 ½ – 2 kg cukru i 1 ½ litra wody i wlać go do gąsiora z żytem, poczem wszystko dobrze wymieszać, tak, żeby cukier nie osadzał się na dnie. Na pierwsze cztery dni, kiedy odbywa się burzliwa fermentacja, trzeba gąsior zatkać lekko watą. Następnie zatkać gąsior szczelnym korkiem, w którym jest umocowana rurka fermentacyjna. Korek zalać parafiną, a do rurki wlać trochę przegotowanej wody, ażeby zamknąć dostęp powietrza do wina. Gdyby powietrze miało wolny dostęp, wino skwaśniałoby na ocet. Teraz następuje dłuższy okres fermentacji wina. Wytwarzający się gaz uchodzi przez rurkę fermentacyjną. Ciepłota do fermentacji powinna wynosić około 18 do 22 stopni C. Jeżeli jest cieplej, to fermentacja odbywa się szybciej, ale wino traci w takim wypadku aromat.
Po upływie około 3 tygodni, tj. w czasie, gdy wino przestaje fermentować, co można poznać po tym, że ukazuje się już tylko mała ilość banieczek gazu, a górna część płynu zaczyna być klarowna (przeźroczysta), należy za. pomocą gumowej rurki ściągnąć płyń z nad osadu drożdżowego do czystej butli lub lepiej do czystej beczki, w której wino lepiej się będzie klarować. Zabieg ten jest konieczny, gdyż gdyby wino pozostało nad osadem. dłużej niż przez 3 tygodnie, rozkład osadu zepsułby je. Butlę lub beczkę należy również szczelnie zatkać furką fermentacyjną. Naczynie to powinno być tak dostosowane wielkością, aby ściągnięty z gąsiora płyn zapełniał je. Jeżeli płynu nie starczy, należy naczynie dopełnić przegotowaną i przestudzoną wodą bez cukru. Tak ściągnięte wino pozostawiamy w chłodnym miejscu (piwnicy), gdzie powinno się sklarować najdalej do 2-3 miesięcy. Gdyby się nie sklarowało do tego czasu, należy je jeszcze, raz ściągnąć; można też przefiltrować przez watę lub flanelę. Do butelek nalewać można tylko zupełnie czyste wino
Przed zlaniem wina do butelek należy się przekonać, czy jest już ono dojrzałe, w ten sposób, że trochę wina odlewamy do flaszki i pozostawiamy niezakorkowane przez 4-5 dni. Gdy wino nie zmienia się, nie traci barwy ani klarowności, można je  ściągać  do butelek,  poprzednio czysto wyparzonych.   Butelki   należy   korkować szczelnymi nowymi korkami, które także poprzednio trzeba sparzyć  wrzącą  wodą. Po  zakorkowaniu  butelek zalać te korki lakiem lub stearyną  ze  świecy. Butelki przechowywać leżąco, w suchym miejscu. Im dłużej wino poleży, tym lepsze będzie i tym bardziej przypominać będzie w smaku wino gronowe.
Siła wina zależy od ilości alkoholu; wino słabe zawiera 8%, a mocne do 16% alkoholu. Ilość alkoholu zależy od ilości zużytego cukru (l kg cukru wytwarza 500 gramów alkoholu) i od gatunku drożdży. Tylko czyste gatunki drożdży winnych mogą wytworzyć większą ilość alkoholu. Pamiętać należy, że l litr wody z l kg cukru rozpuszczonym w tej wodzie, zajmuje 1,6 litra płynu.
Podobnie jak wino z żyta, wyrabia się wina owocowe, z tą różnicą, że po przygotowaniu drożdży we flaszeczce jak wyżej opisano, przystępuje się do przygotowania  moszczu. Owoce należy starannie obrać z szypułek i wymyć, poczerń pokrajać lub zgnieść, na specjalnym młynku lub w maszynce do mięsa; następnie zalać gorącą wodą, przykryć szczelnie i po ostudzeniu dodać przygotowane drożdże, poczerń pożywkę dla drożdży i cukier. Po wymieszaniu pozostawić w ciepłym miejscu przez 24 godziny, a następnie odcedzić miazgę owocową od moszczu, filtrując przez worek lniany lub flanelowy. Do najlepszych w smaku win  owocowych należą wina z głogu, przyrządzane na drożdżach Iviadeira,   Sherry,  Lacrima Christi, - z wisien (drożdże  rasy Bordeaux, Burgund, Portwein, Madeira, Malaga) i z porzeczek białych lub czerwonych, które pod względem smaku mogą śmiało współzawodniczyć z winami  gronowymi. Bardzo dobre wino jest również z a^6t" (błąd skanera, być może chodzi o różę), które jednak trudno się klaruje, z   borówek  (najlepsze   wino   czerwone) i z jeżyn.
Na zakończenie podajemy stary przepis z głogu, bez drożdży, który przydać się może w razie gdyby nie można było w pobliżu dostać drożdży ,,Vinum”.
1 ½ kg cukru grysikowego przegotować z 3 ½ litrami wody; wyszumować i wystudzić. l i ¼ litra głogu nie drelowanego, ale oczyszczonego z czarnych szypułek, włożyć do butli, zalać wystudzonym syropem i lekko zawiązać szyjkę butli płótnem. Pozostawić przez 8 dni na piecu na górze, poczerń odstawić z pieca, lecz w ciepłe miejsce, i zawiązać papierem pergaminowym. Tak niech stoi do czasu, aż głóg nie opadnie na dno, co trwa niekiedy do 3 miesięcy. Po opadnięciu głogu trzeba płyn scedzić ostrożnie do flaszek. Głóg powinien być dojrzały, może być nawet przemarznięty po przymrozkach jesiennych.
Stare przepisy win owocowych bez drożdży polegają na tym, że zwykle na owocach znajdują się drobnoustroje powodujące fermentację. Pewniejsze jednak bez wątpienia są przepisy z dodatkiem drożdży winnych."
Powyższy przepis w całości został zeskanowany z czasopisma "Plon" z 1938. Pewne nazwy mogą być nieprawidłowe w wyniku błędu skanera, a nie posiadam już oryginalnego tekstu, żeby sprawdzić.
---
Krzysztof Dmowski
http://www.kdpowiesci.republika.pl/
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl